Dwa razy swieta - РИМСКО-КАТОЛИЧЕСКАЯ РЕЛИГИОЗНАЯ ОРГАНИЗАЦИЯ «СВЯТЫХ КИРИЛЛА И МЕФОДИЯ», ГОРОДА БРАТСК

Перейти к контенту

Dwa razy swieta

ССЫЛКИ > Publications
Jak ten czas szybko leci! Ani się człowiek obejrzał, a już przeleciało 17 lat posługi w Rosji, na Dalekiej Syberii. Niemało to i nie dużo. Trzeba wziąć pod uwagę, że według stażu jestem najmłodszym z klaretyńskich kapłanów na Syberii. Są bowiem u nas i „staruszkowie” z przeszło 20-letnim stażem! Wiek robi swoje. Jestem teraz na etapie wspomnień z przeszłości i chcę się z wami podzielić tym, co płonęło w moim sercu krótko po przyjeździe na Syberię. Zbieram więc swoje zapiski i „wklepuje” w komputer - a nuż kiedyś się komuś przydadzą. Kto wie, może i jakaś ciekawa książka powstanie o naszej posłudze tu na Syberii?
---------------
Atchynsk, 24 grudnia 2002 r., godz.22:00
Święta na Syberii są zupełnie inne niż w Polsce. To, co uderza, to fakt, że w pracy nie ma dnia wolnego, a dzieci idą do szkoły. Dlaczego? Tu ludzie nie znają pod datą 25 grudnia świąt Bożego Narodzenia! U nich główne uroczystości są dopiero 7 stycznia, w dodatku nie są tak mocno i doniośle przeżywane jak w Polsce. Ludzie tu bardziej świętują Nowy Rok. To właśnie w związku z nim (a obchodzą go dwa razy - według kalendarza gregoriańskiego i juliańskiego) przystrajają ulice. Już zresztą zaczęli! Budują lodowe miasteczka, lodowiska dla dzieci, a na ulicach pojawia się masa figur ze śniegu i lodu. Pięknie to będzie wyglądać!
Jak już wspomniałem, nie odczuwa się atmosfery świąt. My katolicy robimy jednak wszystko tak, jak nas religia i tradycja uczy. Ludziom, naszym wiernym, przekazujemy wartości wyniesione z domów. Uczymy modlitw, nawołujemy do przyjścia do kościoła na Pasterkę. Starzy parafianie pamiętają jeszcze z lat dzieciństwa jak to było. Młodsi, ci którzy wchodzą dopiero w religię, przyjmują wszystko od nowa. Trzeba przyznać, że robią to bardzo chętnie. Mają wielki zapał! Nawet Siergiej, który nam pomaga w parafii – niewierzący – przyszedł na Pasterkę, a potem odwoził ludzi do domów. Rozeznaje w swym sercu drogę życia. Ma 35 lat. Wszystko w rękach Boga, naszym przepowiadaniu i świadectwie.
Dzisiaj robiliśmy ostatnie zakupy. O dziwo w Rosji sytuacja w sklepach niesamowicie się poprawiła. Można teraz dostać wszystko. Oczywiście jeśli masz pieniądze! Ciekawie jest pójść na rynek. Praktycznie niczym nie różni się od polskich bazarów. Muzyka płynie z magnetofonów, ryby i mięso wystawione na ulicy - przy 25-stopniowym mrozie pewnie nic zepsutego się nie kupi? Podziwiam tych ludzi sprzedających tu co dnia. Lecz coś trzeba robić, aby przeżyć. Staram się kupować zawsze u kogoś innego, niech każdy sobie zarobi. Jakoś nie mam śmiałości robić im zdjęć. Zresztą fotografia nie odda w pełni rzeczywistości. To trzeba zobaczyć samemu.
Ja zająłem się ubieraniem choinki – jest sztuczna, bo jak zobaczyłem tutejsze żywe choinki, to raz, że drogie, a dwa, wyglądały jakby je ktoś oskubał z igiełek! Szopeczka jest malutka, ale najważniejsze, że w trakcie tej krzątaniny czuć święta!
Przed kolacją pojechaliśmy do sióstr i odprawiliśmy Mszę Świętą – jeden z nas odprawiał w intencji nas wszystkich, naszych Rodziców i Braci. Była 6 popołudniu, w Polsce równo południe. Pomyślałem, że Mamuśka pewnie właśnie kończy bieganinę w kuchni, Tato jeszcze się krząta, a chłopaki kręcą się po domu i podjadają w kuchni! Aż łzy mi się zakręciły w oku. Ot, wzrusza się człowiek! Odległość robi swoje, a jednak dla miłości nie ma odległości! Im człowiek dalej, tym płomień miłości i jej żar rozpala się jeszcze mocniej!  Biały opłatek od Rodziców i Braci, a także świąteczne życzenia od Nich, mówią mi o Ich obecności. Są blisko! Tak niewiele, a jednak... tu to OLBRZYMI skarb!
Po Mszy, której przewodniczyłem i mówiłem kazanie, zasiedliśmy do stołu i połamaliśmy się opłatkiem. Były życzenia i czuć było domowe ciepło. Zaczęliśmy kolację – za oknem piękna zima! Śnieg skrzypiący pod nogami, mróz 25 stopni! Rewelacja! Jednak w oknach u sąsiadów i w najbliższych okolicy nie widać palących się choinek, nie słychać śpiewu kolęd. Święta, a jakoby ich nie było. Lecz Jezus naprawdę się RODZI! Dla Niego nie jest istotny zewnętrzny wymiar, On przychodzi i puka do serc ludzi! Kto otworzy? Kto tej nocy przyjmie Go jako swego Pana i Zbawiciela? Boże, oby jak najwięcej ludzi! O to będziemy się modlić podczas Pasterki o północy.
Po kolacji pierwszy odjechał o. Arkadiusz. On o dwudziestej trzeciej ma Mszę w Bogotole, to jakieś 60 km od nas, Zostałem z o. Marcinem.  Przygotowujemy się do Pasterki.  Jutro mamy dwie Msze: o dziesiątej i osiemnastej, 26 grudnia tylko o osiemnastej. Ludzie normalnie pracują, więc zobaczymy, ile osób przyjdzie. Ile by nie było, święto odbędzie się tak jak w Bazylice na Watykanie! Bo czy u nas, czy na Watykanie, czy przy łóżku chorego, czy w slumsach Afryki, TEN SAM JEZUS przychodzi w naszą ludzką nędzę, by ją odkupić! Nędzny żłóbek zamienia się w atłasowe łóżko, uboga stajenka staje się bogatym pałacem... Jeśli one, to i moje serce. Przyjmij Jezusa!
Szopka i choinki stoją w kościele. Będą kolędy - pełna gala!
Troszkę sobie odsapnę i pół godziny przed północą idę na różaniec. Tak jak tu ludzie czczą różaniec, to normalnie podziw bierze! To ta modlitwa ocaliła ich wiarę! Nie mieli kościoła, nie mieli Eucharystii, nie mieli księży... Sami robili nabożeństwa, „Babuszki” – starsze kobiety – uczyły katechezy, robiły różańce, prowadziły pogrzeby. Można by powiedzieć, że te święte kobiety ocaliły wiarę w sercach innych. Ile tu ludzie ryzykowali – nawet życiem – by 25 grudnia przeżyć święta Bożego Narodzenia, święta które ateizm „skasował”! Gdy się o tym słyszy, to aż się włos jeży na głowie. Aż nie chce się wierzyć.  A teraz, a dzisiaj? Wszystko małymi kroczkami wraca do normalnego porządku. Nawet telewizja od dwóch lat pokazuje w tych dniach krótki program o świętach Bożego Narodzenia. Nie jest tego wiele, ale zawsze coś. Reporterzy sami przychodzą do kościoła, nakręcają szopkę, choinki, pytają o wszystko. Jest ksiądz, siostra zakonna, wypowiadają się ludzie. Dla niektórych to jeszcze szok, że w telewizji rosyjskiej puszcza się takie programy. A puszcza się, bo Rosja to NORMALNY kraj, przebogaty i wspaniały. Ma swoje braki i minusy, o których może jeszcze napiszę, ale uwierzcie, że im dalej w głąb tego kraju, to jacyś inni ludzie! Sami Sybiracy mówią, że im bliżej zachodu, tym gorzej. Im dalej na wschód, tym życie trudniejsze, ale ludzie życzliwsi. Surowy klimat i ciężkie warunki jednoczą ludzi! Na dowód tej życzliwości podam jeden obrazek. Kupiliśmy akumulator w sklepie i chcieliśmy go wymienić przed sklepem. Okazało się że zacięła się klapa. Jakiś przechodzień podszedł, zobaczył, że się męczymy, otworzył nam klapę, udzielił kilku wskazówek, postał chwilę z nami jak stary kumpel i poszedł.
Jest w pół do drugiej w nocy mojego czasu, ja już po Pasterce i szykuję się do spania. Msza była wspaniała, Jezus narodził się w naszych sercach! Co za radość być wśród tych ludzi, dawać im Jezusa. Przeżywać z nimi ich radości i smutki, dzielić się wiarą. „Przyszedł do ubogich i oni go przyjęli.” Nie królowie, nie mędrcy, ale ubodzy i pokorni duchem przyjęli Jego orędzie! Zamieszkał w ich sercach i przemienił ich życie! Bo kto naprawdę przyjął Jezusa do serca, ten istotnie zmienia radykalnie swoje życie. U tych ludzi widać narodziny Jezusa!  Obyśmy i my potrafili tak żyć wiarą. Jakże świętym trzeba tu być kapłanem, świętą zakonnicą, świętą matką, ojcem... Jakże wiernie trzeba świadczyć o Jezusie tym, którzy jeszcze nie znają Boga. Słowem i przykładem pociągnąć można rzesze ludzi. Boże błogosław nam słabym i grzesznym.
----------------
Tak było w 2002 roku, kiedy przeżywałem moje pierwsze święta Bożego Narodzenia na Syberii. Każde kolejne niosą ze sobą coś nowego. Najważniejsze, i to najbardziej cieszy, kiedy ktoś nowy „rodzi się” w Parafii do życia z Jezusem – to takie nasze prezenty pod choinkę. Jakie będą tegoroczne święta? - pytam siebie, szykując się do wyjazdu na daleką Kołymę. W tym roku bowiem przeżyję Boże Narodzenie w Parafii Narodzenia Jezusa Chrystusa w Magadanie - 12 tysięcy kilometrów od Polski. Ciągle brakuje kapłanów. Nasze wspólnoty, gdzie jest nas po dwóch lub trzech misjonarzy, rozjeżdżają się w okresie świątecznym, by wesprzeć te miejsca, gdzie każdy ksiądz jest na wagę złota. Jedno jest pewne - nie spędzę tego okresu w samotności. Tam, gdzie pojawia się kapłan, pojawia się żywy Chrystus i tam zawsze są ludzie. Życzę Wam zdrowych i radosnych świąt Bożego Narodzenia. Przytulcie się do Jezusa.
Z serca błogosławię, o. Tomasz CMF – Misjonarz Syberii
© 2014 Римско-Католическая Религиозная Организация «Святых Кирилла и Мефодия», г. Братск
/ОГРН 1033800001256/ 665717 Братск, ул. Янгеля 105А, тел. +7 (3953) 44-34-97; +7 9643529179
Назад к содержимому